KEY WEST

KEY WEST


Cześć!

Zgodnie z tym co napisałam w ostatnim poście, ten będzie dotyczył Key West. Dowiecie się co to właściwie jest, jak się tam dostać i co zobaczyć. Zapraszam do lektury!



Jest to miasto w Stanach Zjednoczony uznawane za najbardziej wysunięty punkt kontynentalny na południe. Niemal corocznie nawiedzane jest przez huragany – co dało się zobaczyć w trakcie jazdy samochodem.  Według legendy, na wyspie ciąży indiańska klątwa, zgodnie z którą, kto raz znajdzie się na wyspie, do końca życia będzie chciał na nią powrócić. I JEST TO PRAWDA! Gdyby nie to, że znajduje się stosunkowo daleko od „cywilizacji” i większego miasta to byłoby to miejsce w którym chciałabym zamieszkać.


Na Key West można dostać się drogą lotniczą, samochodem lub wziąć bus z Miami. Razem z dziewczynami dosyć spotkanicznie postanowiłyśmy wypożyczyć samochód i wyruszyć w miejsce, które było marzeniem każdej z nas. W pierwszy dzień nowego roku odebrałyśmy naszego pięknego, czarnego i co najważniejsze szybkiego Chevi i ruszyłyśmy w drogę. Chciałabym przestrzec was przed światłami w Miami – ciężko je dostrzeć… Moim zdaniem przejechanie samochodem na wyspy jest najlepszą opcją, ponieważ można zobaczyć te piękne widoki których nie dostrzeże się z samolotu. Jeśli chodzi o autobus to nie jestem fanką komunikacji miejskiej i zdecydowanie lepiej dopłacić do tych 30$(chyba) które kosztuje autobus. Trasa zajmuje około 4h a Key West znajduje się około 240 kilometrów od Miami. Jadąc samochodem koniecznie trzeba zatrzymać się za Seven Miles Bridge – zdjęcia przedstawią dlaczego.






Sama wyspa przypominała mi Kubę – chociaż nigdy na niej nie byłam. Chodzi o klimat, który można zobaczyć na zdjęciach. Kolorowe, drewniane domki. Wszędzie palmy, kury i koguty! Ja panicznie boję się wszelkiego ptactwa więc byłam lekko zestresowana.








Ciekawym zjawiskiem jest kolejka do punktu, który uważany jest za wysunięty najbardziej na południe punkt USA – co nie jest prawdą, ponieważ za nim jest jeszcze dużo miejsca!



Jeśli chodzi o miejsca, które warto zobaczyć to:
Trasa MIAMI – KEY WEST
Seven Miles Bridge
Southernmost Point Buoy
“Key West” Mural – Cuban Coffe Queen








MIAMI

MIAMI




Zacznę od tego, że chciałabym Wam życzyć spełnienia marzeń i dużo szczęścia w nowym roku! Niech wszystkie marzenia się spełnią a Wy 31 grudnia 2018 roku powiecie, że był to najlepszy czas w Waszym życiu. Mam nadzieję, że w Sylwestra się wybawiliście do rana a zaraz po nim ruszyliście ze swoimi postanowieniami! Mój „sylwestrowy weekend” oraz tydzień po nim był bardzo intensywny czym chciałabym się z Wami podzielić.

Podzielę ten tydzień na trzy posty: MIAMI, KEY BEST, BAHAMAS – ponieważ, mam dla Was dużo zdjęć oraz informacji a nie chcę aby cokolwiek umknęło waszej uwadze.


MIAMI, FL



Jest to miasto położone u wybrzeży Oceanu Atlantyckiego w stanie Floryda. Jest jednym z największych miast Stanów Zjednoczonych a dla mnie samej zdecydowanie jedno z najpiękniejszych. Największą różnicą pomiędzy nim a Nowym Jorkiem jest czystość i wszechobecna zieleń, która w nim panuje. Od razu się zakochałam pomimo tego, że spędziłam w nim niewiele czasu. Przyjeżdżając do Stanów nie „ciągnęło” mnie w tamtym kierunku Stanów. Przede wszystkim przez filmy i seriale byłam zafascynowana Kalifornią, Nowym Jorkiem, stanem Waszyngton i Georgią – a właściwie tylko Mystic Falls aka Covington w stanie Georgia.  Po przyjeździe na Florydę jestem pewna, że na nią wrócę!
Weekend w Miami dzieliłam z Olą i Anetą, które zobaczycie na zdjęciach a udałyśmy się tam głównie ze względu na Sylwestra oraz późniejszy rejs na Bahamy. Pierwszej nocy zatrzymałyśmy się w Fort Lauderdale a dwie kolejne spędziłyśmy w South Miami. Nie były to hotele czy airbnb a couchsurfing. Jest to forma darmowego noclegu, który oferują hości z całego świata w zamian za wspólne spędzenie czasu, czyli na przykład zjedzenie lunchu tak jak to było w naszym przypadku. Pierwszą noc spędziłyśmy w Fort Lauderdale – na północ od Miami, gdzie z naszego CS rozciągał się piękny widok na ocean. Mieszkanie naszego hosta znajdowało się na 31 piętrze pięknego apartamentowca. Czułyśmy się bardzo niezręcznie kiedy przekroczyłyśmy progi tego „fancy” budynku w dresach i wymęczone po podróży. Miał również cudownego psiaka o imieniu Blue! 






Nasz host z Miami miał bardzo uroczy domek przy jeziorze po którym w sylwestrowy wieczór razem z Olą pływałyśmy kajakiem. Miał on też lokatorów na podwórku za domem – były to iguany, wielkie iguany! 







Pomimo tego, że w okresie letnim w Miami uderzył huragan my nie zobaczyłyśmy żadnych pozostałości – dopiero w drodze na Key West uświadomiłam sobie jak wiele szkód może wyrządzić natura.

Głównym punktem rozpoznawalnym Miami jest Miami Beach oraz leżąca przy niej Ocean Drive – tam też spędziłyśmy sylwestra oraz nasze ostatnie chwile w Miami. Jest to miejse pełne barów, klubów, restauracji i hosteli. W noc sylwestrową było tam niesamowicie tłoczno, ulica była zamknięta i trwała na niej jedna wielka impreza. Można było spotkać wszystkich – od bezdomnych po ludzi ubranych od góry do dołu w diamenty, od staruszków po dzieci w wózkach a więc typowa Ameryka.













C.D.N.

więcej zdjęć > INSTAGRAM 
13 reasons why it's worth to be an au pair

13 reasons why it's worth to be an au pair



Cześć! Z pewnością każdy z Was przynajmniej słyszał o serialu „Trzynaście powodów” – od razu zaznaczam, że ten post nie będzie miał tragicznego zakończenia (spoiler alert!). Jednak postanowiłam wzorować się na głównej bohaterce i odnaleźć 13 powodów dla których w ostatnim czasie moje życie zmieniło się tak diametralnie.

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam pierwszy post z serii “Trzynaście powodów”. Dzisiejszy dotyczył będzie odpowiedzi na pytanie dlaczego warto wyjechać jako au pair. Nie są to oczywiście wszystkie powody dla których zdecydowałam się na wyjazd, nie wypisałam tych bardziej lub mniej prywatnych jednakże uważam, że każdy kto wciąż się zastanawia po tym poście odnajdzie odpowiedź. Zapraszam do lektury!

1. Nauka języka.

Moja przygoda z nauką języka angielskiego trwa od przedszkola czyli blisko szesnaście lat (!). W Stanach jestem dopiero dwa miesiące a już widzę jak mój poziom uległ zmianie w tym gramatyka z którą od zawsze miałam ogromny problem. Nie dotyczy to jednak tylko tego wyjazdu, ponieważ kiedy byłam au pair w Hiszpanii również podczas mojego wakacyjnego pobytu nauczyłam się znacznie więcej niż przykładowo na studiach. Wyjazd jako au pair to oczywiście szansa na naukę nie tylko języka angielskiego – poznacie osoby z każdego zakątka świata i to może pomóc Wam w zdobywaniu doświadczenia w nauce języków obcych.



   2. Nowa kultura.

Wyjeżdżając jako au pair macie szansę poznać kulturę nie tylko kraju w którym zamieszkacie ale też wiele innych! Stany Zjednoczone to wyjątkowe miejsce w którym wszystkie kultury mieszają się ze sobą dzięki czemu można je w bardzo łatwy sposób poznać. Dla przykładu – gdybyście chcieli poznać kuchnię etiopską jedyną (!) restaurację serwującą te posiłki znajdziecie w Warszawie, kolejne są w Brukseli czy Berlinie. W samym Nowym Jorku macie ich kilkanaście. Czy muszę mówić więcej?




 3. Doświadczenie w pracy z dziećmi.

Które z pewnością przyda się wszystkim tym, którzy studiują lub chcą rozpocząć naukę w kierunku pracy z maluchami. Dodatkowo każda z au pair może w pewien sposób przygotować się do macierzyństwa, które czeka ją w przyszłości – chociaż ja należę do tej grupy, która mocno zastanawia się czy to dobra decyzja po doświadczeniach jakie spotkały nas w pracy J



  4. Nowe znajomości.

Nowe osoby można poznawać codziennie gdziekolwiek się nie pójdzie – park, siłownia czy nawet supermarket. Dodatkowo w Twoim clusterze z pewnością będzie wiele au pair, które tak jak Ty na początku czują się samotne i szukają towarzystwa. Oczywiście nie z każdym złapie się dobry kontakt i znajomość będzie trwała nawet po powrocie do domu ale zawsze warto próbować. Warto chociażby dla możliwości wyjazdu do Brazylii czy RPA, ponieważ ma się tam przyjaciółkę ze Stanów! Z tego miejsca ogromnie chciałabym pozdrowić dwie osoby, które poznałam dzięki wyjazdom jako au pair a które znaczą dla mnie bardzo dużo - mowa tu oczywiście o Milenie i Gracjanie. 




  5. Legalny pobyt w Stanach.

Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że wyjazd to Stanów nie należy do najłatwiejszych – nawet posiadanie wizy nie jest zapewnieniem, że zostanie się wpuszczonym na teren USA. Zostając au pair możesz legalnie przebywać na terenie USA przez dwa lata! Co daje ogromną szansę na zwiedzenie tego pięknego i różnorodnego kulturowo kraju. Przyjazd tutaj od zawsze był moim ogromnym marzeniem i program dał mi szansę na jego spełnienie!




 6. Nauka samodzielności oraz nabranie pewności siebie.

Bo czy wyjazd do obcego kraju, na inny kontynent i zaufanie ludziom poznanym przez internet nie świadczą o odwadze? Ktoś mógłby powiedzieć, że przemawia za tym głupota i nie całkiem dobrze funkcjonująca psychika ale według mnie jest to jeden ze sposobów aby udowodnić sobie (bo pamiętajcie, nie warto niczego udowadniać innym), że możecie zrobić WSZYSTKO. Wyjazd świadczy o Twojej zaradności, umiejętności radzenia sobie w nowych warunkach, samodzielności. Ja się bałam, stresowałam, poleciało nawet kilka łez ale to wszystko było warte pobytu w Stanach. Nie minęły jeszcze trzy miesiące a ja już patrzę na siebie znacznie lepiej niż przez wyjazdem. Jestem odważna, silna i mogę przenosić góry – jeśli tylko zechcę.



 7. Płatne wakacje (!!!).

Proszę wskazać mi organizację w Polsce, która bez mrugnięcia okiem zgadza się na dwutygodniowe, płatne wakacje. Wydaje mi się, że mógłby być z tym ogromny problem..Dodatkowo jeśli tylko ustalisz wszystko z host rodziną i będą oni wyjątkowo hojni mogą przydzielić Ci kilka dodatkowych dni na odpoczynek i zwiedzanie świata. A czy jest coś lepszego niż leżenie na plaży z drinkiem w ręce i świadomością, że na Twoje konto za dwa dni wpłyną pieniądze za nic nie robienie?




 8. Mocny punkt w CV.

Nie, to nie jest żart. Wiele dziewczyn po powrocie ze Stanów do Polski zajmuje całkiem niezłe pozycje w firmach właśnie dlatego, że to pobyt w USA jako au pair wywarł wrażenie na pracodawcach. Zapytacie: dlaczego? Przecież to żadna sztuka zajmować się dziećmi. Otóż muszę was zaskoczyć – praca jest niesamowicie odpowiedzialna i właśnie to imponuje innym. Dodatkowo każda au pair musi wyrobić kursy na amerykańskim collage co dodaje dodatkowe punkty.




 9. Wyjazd poszerza horyzonty.

Pochodzę z małego miasta na wschodzie Polski. Nigdy nie żywiłam nienawiści do innych ludzi (choć moi przyjaciele mogą się nie zgodzić) jestem bardzo tolerancyjna. Ale dopiero po przyjeździe zobaczyłam to wszystko na własne oczy. Osoby o innym kolorze skóry, homoseksualiści? W Polsce każdy się za takimi ogląda i komentuje po nosem. Tutaj, a zwłaszcza w Nowym Jorku jest to normalne i bardzo mi się to podoba.



 10. Podróże.

Weekend w Waszyngtonie? Sylwester w Miami? Czemu nie! Kilka miesięcy temu było to dla mnie tak nieosiągalne, że nawet nie przyszło mi do głowy aby o tym marzyć. A teraz – już nie marzę tylko odliczam dni aby zobaczyć miejsca na których najbardziej mi zależy. Dzięki cotygodniowym wypłatom można odłożyć sobie całkiem niezłą sumę i przez te dwa lata zwiedzić kawał świata (a ja nie czuję gdy rymuję). I właśnie taki mam plan!



  11. Odnalezienie rodziny na drugim końcu świata.

Oczywiście nie dosłownie. Wiele dziewczyn nie ma tyle szczęścia co ja i rodziny do których trafiają znacznie odbiegają od listu czy rozmowy na Skype. Ja nie mogłam trafić lepiej, czuję się tu jak w drugim domu i nie zamieniłabym ich na nikogo innego.



 12. Doświadczenie codziennego amerykańskiego życia.

Czyli…święta jak u Kevina, Halloween które widzimy w filmach i tradycyjne pumpkin pie na Thanksgiving. W pakiecie można również otrzymać spróbowanie amerykańskich przysmaków takich jak: mac&cheese czy grillowany ser a z tym niestety wiąże się + 83975 kilogramów. Jednak nie martwcie się, siłownie są dosłownie za rokiem! Tak jak Starbucksy…



13…ponieważ może okazać się, że będzie to najlepsza decyzja w Twoim życiu!

Czyli „story of my life”. Pomimo ogromnej tęsknoty za Polską, rodziną i przyjaciółmi wyjazd do Stanów był jedną z najlepszych rzeczy jakie mi się przytrafiły do tej pory. Zdecydowanie polecam go wszystkim, którzy wciąż się wahają – nawet jeśli macie spędzić tu jedynie dwa miesiące to warto wyrwać się z szarej rzeczywistości i choć na chwilę spróbować żyć swoim american dream. 

PS. Zapraszam Was na swój kanał na YouTube w którym pokazuję swoje życie w USA - szukajcie go pod tym linkiem: ALESANDRAINTHEUSA

-O.

weekend in washington dc

weekend in washington dc


 Cześć! Po długiej przerwie w końcu nastał moment w którym mogę opisać jedną ze swoich podróży. Zeszły weekend spędziłam w cudownym Waszyngtonie! Dodatkowo był to 12-sty listopada a więc moje urodziny więc przyszło mi świętować w cudownym towarzystwie i pięknym miejscu jakim jest stolica Stanów.


Waszyngton jest zdecydowanie jednym z miast to których będę chciała powrócić w przyszłości. W niczym nie można porównać go do Nowego Jorku – jest znacznie spokojniejszy i…czystszy. Skupia się on wokół polityki i historii a więc znajdziemy tam wiele monumentów oraz muzeów, które są darmowe!



Nasza wycieczka wyruszyła z NY około 9 rano i w miejscu docelowym, czyli Kapitolu byliśmy około 14. Jest to miejsce pełniące funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych. W wielu stolicach amerykańskich stanów stoją budynki rządowe wzorowane właśnie na Kapitolu. Jest to również miejsce rozpoczynające National Mall, czyli park rozciągający się od Lincoln Memorial aż do Kapitolu.  Oprócz terenów zielonych, znajdują się w nim takie obiekty jak muzea Smithsonian Institution czy pomniki. Należy do najbardziej znanych miejsc tego typu na świecie.



Po obejrzeniu Kapitolu udaliśmy się w stronę Białego Domu. Wyobrażałam sobie to miejsce tak jak widujemy je w filmach – ogromny i najlepiej chroniony budynek na świecie. Cóż, zawiodłam się – i za pewnie nie ja jedyna. Biały Dom nie wyróżniał się niczym szczególnym, a Gracjana stwierdziła, że jest wielkości domu mojej host family.



Następnie odwiedziliśmy World War II Memorial, czyli pomnik oddający cześć poległym w drugiej wojnie światowej. Jest to zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o obiekty znajdujące się przy National Mall. Fontanna otoczona jest filarami na których zapisane są stany lub terytoria podległe USA.





Kiedy przejechaliśmy pod Lincoln Memorial byliśmy zmęczeni i wyziębnięci ale mimo wszystko było warto po to aby zobaczyć widok na National Mall nocą. Jednak miejsce to ma swoje wady, ponieważ są tam tysiące turystów!








Nasz hotel znajdował się w miejscowości Arlington w stanie Wirginia. Po zrelaksowaniu się oraz doprwadzeniu do porządku razem z dziewczynami pojechałyśmy do Georgetown aby świętować moje urodziny – było cudownie!





Drugi dzień był mniej napięty i zdecydowanie bardziej udany niż sobota. Spędziłyśmy go na zwiedzaniu Waszyngtonu na własną rękę. Jednak przed tym udaliśmy się pod Air Force Memorial oraz przejechaliśmy obok Pentagonu i Arlington National Cementery.



 Po raz kolejny odwiedziłyśmy National Mall a w następnej kolejności Museum of American History. Tego dnia również odwiedziłyśmy miejsce, którego nie miałyśmy okazji zobaczyć z bliska w sobotę a więc Washington Monument – który jest zdecydowanie jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego miasta. Mierzy 169,3 metrów co daje mu pierwsze miejsce na liście najwyższych obelisków świata.








Po lunchu przyszedł czas na ciągnącą się w nieskończoność podróż do Nowego Jorku i powrót do domu. Pomimo tego, że po tym weekendzie dochodziłam do siebie kilka dni to zdecydowanie było warto! Już nie mogę się doczekać kiedy kolejny raz odwiedzę Waszyngton.




*Wycieczka odbywała się w ramach kursów. 

Copyright © 2014 a l e s a n d r a in the USA , Blogger